Naszło mnie na refleksje...
Może takie podsumowanie pomoże wyklarować, co było ok, co jest do zmiany i czemu jest jak jest.
Rok z kulturą zaczęłam od przebrania się za Pana Młodego podczas zwyczaju Wodzenia Niedźwiedzia.
Moje glany okazały się niezawodne podczas zimnej i dosyć mokrej pogody. Chwała, że je wciąż mam. :)
No, a później zaczęły się intensywne przygotowania do Świąt Wielkiej Nocy. Prawie każdą wolną chwilę poświęcałam na szkrobanie kroszonek. Jak co roku od 1997r. (poza jednym jedynym wyjątkiem w roku 2011) wzięłam udział w Wojewódzkim Konkursie Kroszonkarskim organizowanym przez Muzeum Wsi Opolskiej w Bierkowicach. Sukces niemały - II miejsce w województwie.
Niestety, konkurencja nie śpi i w nowym roku będzie trudno utrzymać zajęte II miejsce.
Niespodzianką dla mnie podczas Konkursu Kroszonkarskiego 2013 była sesja zdjęciowa zorganizowana przez Związek Śląskich Rolników na potrzeby folderu opisującego historię Opolskich Kroszonek.
Zdjęcia wykonał Tomasz Kozik i powiem nieskromnie - jestem zachwycona! ;-)
Miałam na sobie oryginalny chłopski strój jednej z mieszkanek Przywów, liczy on ponad sto lat.
Czemu miałam pożyczony strój? Bo mój się akurat miał szyć... :-D
Tadam!
Oto i on! :-)
Jadąc do Świętochłowic gdzie mieści się firma szyjąca Merynka, miałam pewne obawy jak to wyjdzie. Niepotrzebny stres. Pan Grzegorz Stachak po krótkiej wymianie mejli miał przygotowane propozycje strojów regionalnych noszonych w mojej okolicy. Do mnie należało jedynie dobranie kolorów. I jest! Moja wymarzona suknia paradna w stylu rozbarskim z okręgu Góra św. Anny - Krapkowice.
Niech Was nie zwiedzie piękne słońce świecące podczas organizowanego w Skansenie w Bierkowicach w każdą Niedzielę Palmową Jarmarku Wielkanocnego. Było -4 stopnie Celsjusza, brrr...
Suknia jest jednak dosyć ciepła i mogłam pozwolić sobie na paradowanie i pozowanie bez kurtki do zdjęć z gośćmi jarmarku. ;-)
A gdy usłyszałam krzyk kilkuletniej dziewczynki: "Mamo! Zobacz! Królewna!!!"
Aż sama rozejrzałam się wokoło szukając tej królewny, chwilę później poczułam pociągnięcie za spódnicę... Patrzę w dół a tam ta dziewczynka. Z szerokim uśmiechem pytająca czy może mi zarecytować wierszyk. :-D
Myślałam, że się rozpłynę...
Przed świętami miałam kilka bardzo przyjemnych spotkań.
Najpierw w Przedszkolu "Bajka" opowiadałam dzieciom o zwyczajach Wielkanocnych, pokazałam im kroszonki i Opolską Porcelanę by później wspólnie ozdabiać papierowe jajka.
Z kolei w Kosorowicach byłam zaproszona na Samstagskurs (gdzie najmłodsi mają możliwość uczyć się języka niemieckiego - zajęcia te organizowane są wyłącznie w soboty przez Związek Mniejszości Niemieckiej).
O! Maj też był ciekawy! :)
Otwierałam Paradę Panien Młodych w Opolu!
Czerwiec też był bardzo intensywny.
Piknik rodzinny w przedszkolu w Przyworach, gdzie miałam zrobić krótką prezentację na temat sztuki ludowej a później znów jak co roku malować dzieciom buźki ale... no wyszło jak wyszło...
Piknik rodzinny w przedszkolu w Przyworach, gdzie miałam zrobić krótką prezentację na temat sztuki ludowej a później znów jak co roku malować dzieciom buźki ale... no wyszło jak wyszło...
Oraz moje zamiłowanie do dużych samochodów. :-)
I moja ukochana drużyna! :-)
Wakacje były nieco luźniejsze.
Wrzesień!
Później w Muzeum Wsi Opolskiej prowadziłam pokazy szkrobania kroszonek podczas I Święta Plonów (niestety żadnych fotek nie mam).
Niedługo potem otrzymałam zaproszenie na przeprowadzenie zajęć z malowania Opolskiej Porcelany podczas projektu "O!pole. Sztuka ludowa na Opolszczyźnie - od analiz do dizajnu".
Następnego dnia biegłam już na Samstagskurs w Przyworach. Serdeczne przyjaciółki prowadzące zajęcia przygotowały temat o tradycyjnych śląskich kluskach. Moim zadaniem było pokazanie stroju chłopskiego.
No i tak właściwie rok dobiegł końca.
Mi się podobał, ale co niektórzy trochę narzekali, że często nie ma mnie w domu - ciągle w rozjazdach.
Ale ja to lubię, lubię reisefieber, lubię jak coś się dzieje!








Podsumowanie kończy się na wrześniu. A październik - grudzień, hm....?!
OdpowiedzUsuń