niedziela, 1 listopada 2015

Kopalnia Srebra w Tarnowskich Górach

Uwielbiam ten stan, kiedy włączam duży piec do ceramiki, zamykam pracownię i idę do domu. Bez wyrzutów sumienia mogę zorganizować sobie w łazience małe SPA. Dziś oprócz relaksu czeka mnie przedawkowanie witaminy C. Cóż zabieram Chanel i laptopa na kanapę - przynajmniej mam możliwość opisania jednego z ciekawych miejsc, w którym miałam okazję ostatnio być.

W zeszłym tygodniu gościłam u siebie znajomą z Sao Paulo, deszczowa pogoda nie sprzyjała spacerom, a siedzenie w czterech ścianach też nie wchodziło w grę. W dobie internetu i nawigacji samochodowych zorganizowanie sobie rozrywki nie było trudne.
Pozostawała kwestia wyboru celu. Szukałam naprawdę wyjątkowego miejsca i nie żałuję, że zabrałam Raquel właśnie tam!


Wszystkie potrzebne informacje bez problemu znalazłyśmy na stronie internetowej - jest przejrzysta i przemyślana.
Zaraz po obiedzie wsiadłyśmy z Raquel do samochodu, wpisałyśmy w nawigację adres i dojechałyśmy do Zabytkowej Kopalni Srebra w Tarnowskich Górach. 
 Również samo muzeum nie rozczarowało nas w żadnym aspekcie.
Z zewnątrz budynek wygląda dosyć niepozornie, jednak po zamknięciu za sobą drzwi wejściowych znalazłyśmy się jakby w zupełnie innym świecie. W holu znajduje się coś w rodzaju osi czasu, na której zaznaczone są ważne daty i wydarzenia. Przy kasie biletowej do dyspozycji zwiedzających są prospekty w kilku językach.
Słowa uznania należą się też przewodnikowi, gdy zorientował się, że brazylijka  nie potrafi ani słowa po polsku ani niemiecku - za każdym razem gdy objaśniał grupie co aktualnie się dzieje lub gdzie jesteśmy - robił chwilę pauzy bym mogła Raquel przetłumaczyć jego słowa.
Część nadziemna muzeum robi takie samo wrażenie jak część podziemna. U góry mamy nowoczesny obiekt z tablicami interaktywnymi, multimediami i starymi eksponatami - całość tworzy bardzo przystępne i ciekawe miejsce. 
Część podziemna niewątpliwie jeszcze bardziej podobała się Raquel, która nie mogła wyjść z podziwu, że wszystko było "zbudowane" dosłownie ludzkimi rękoma, w prymitywnych warunkach i przy pomocy prostych narzędzi. Jedną z atrakcji kopalni jest 200 metrowy odcinek trasy wypełniony wodą, pokonałyśmy go płynąc łodziami.  

Całość trasy, którą miałyśmy możliwość przejść mierzyła nieco ponad 1,7 km. Podczas przechadzki korytarzami słyszałyśmy odgłosy pracujących gwarków, groźby Skarbka, wybuchy dynamitu umieszczonego w skałach... Na trasie znajdują się liczne komory z figurami zapracowanych robotników; jest też komora wypełniona wodą kapiącą ze stropu - istnieje legenda mówiąca o tym, że jeśli tą wodą przetrze się czoło dziecka, będzie ono mądre, jeśli kobieta oczyści swoją twarz tą cieczą, będzie - wiecznie piękna.
W kopalni panuje stała temperatura 10 stopni Celsjusza i jest dosyć wilgotno. 
Dla takich zmarzluchów jak my  absolutnie nie miało to znaczenia - ciekawość wygrała i było warto.
Obiekt i ludzi w nim pracujących oceniam na piątkę z ogromnym plusem!
Polecam. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz