piątek, 12 lutego 2016

Gdzie on jest?

Uciekł mi prawie miesiąc! Nawet nie wiem kiedy...
Trochę się działo.
I trochę przede mną. Póki co pochylam się nad farbami... do tkanin. Fajna przygoda ale bez obaw - kubeczki zostaną w dalszym ciągu moim No.1

Zaczął się Wielki Post.
Czyli zero czekolady? To dobry czas na takie wybryki (za wyjątkiem Nutelli oczywiście).
Czas postu kojarzy mi się z długoterminowymi przygotowaniami, mam tu na myśli przygotowywanie wydmuszek na kroszonki. Zawsze były dylematy związane w tym "co zrobić ze środkiem jajka". Wydmuszki po wysuszeniu były maltretowane w garnku z barwnikiem do tkanin.

Ale co z resztą? Najczęściej bywała jajecznica - "smażonka" - na 100 sposobów (z przymrużeniem oka na 100 sposobów), omlety i domowy makaron.


W bibliotece znalazłam kilka książek kucharskich poświęconych makaronom, kluskom itp. (i bardzo dużo książek nie związanych z tematyką kulinarną które chcę-muszę przeczytać :-) ).

Ale najpierw... Walentynki!



Nie nie, żartuję, najpierw makaron. Walentynki staram się mieć codziennie. :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz